Blog > Komentarze do wpisu

jak uczyć swoje dzieci języka angielskiego?

Zanim przejdziemy do tego głównego,najgłówniejszego tematu,chciałabym was zabrać na krótką  podróż w czasie. <to wcale nie brzmi jak jakaś baśń>O wiele lepiej jest zrozumieć przyszłość,gdy znamy jej przeszłość.<a to nie przypomina fgm z książki psychologicznej,nie>

Spróbuję wam dość szczegółowo opisać jak uczymy swoje dzieci języka angielskiego, zacząwszy od narodzin, a skończywszy na starości. Dzisiaj skończę na wieku do 7-9 lat.

Będę starała się pokazać wam jakie błędy popełniamy i jak ich unikać.

JAK SIĘ DZIEJE NAPRAWDĘ ?

Radość rodziców,wesołe okrzyki- nowy Polaczek przychodzi na świat!<tak..trzeba to opić>

Prawda jest taka,rodzice z własnej inicjatywy niewiele robią! Jeśli naprawdę dbają o ich naukę języka obcego- co najwyżej poślą dzieci na kurs języka angielskiego lub korepetycje.Ale dopiero w wieku kilkunastu lat... Natomiast jeżeli chcą,aby ich dziecko efektywnie uczyło się języka w młodym wieku- poślą na kurs nauki angielskiego metodą Helen Doron.Nie mówię,że jest to złe,broń Boże.Jednakże nie lubię,gdy ktoś niepotrzebnie wydaje pieniądze na coś,co może mieć zupełnie za darmo.<po kilkuletnim kursie za prawie 2000zł mogę stwierdzić,że nauczyłam się jednego-nie wydawaj kasy,jeśli tą samą rzecz możesz mieć za darmo> W dzisiejszym świecie,w którym trudno jest się schować przed marketingiem- może wydać Ci się to dziwne,ale jest wiele świetnych i darmowych metod efektywnej nauki już w bardzo bardzo młodym wieku!

No,ale wróćmy do tej edukacji małych dzieci j. angielskiego,której jako tako nie widać,ni to słychać.Myślę,że to wszystko o naszych polskich realiach.Cała nauka opiera się na wydawaniu kasy,wydawaniu kasy,wydawaniu kasy,wydawaniu kasy.. No i omal bym zapomniała: wydawaniu kasy! W dodatku nie zawsze kończy się to zdobytą wiedzą.

JAKIE BŁĘDY POPEŁNIAMY?

* znam niewielu rodziców,którzy sami uczą swe dzieci.No bo po co,skoro koleżanka umie jako tako angielski,no i niewiele bierze.. Lenistwo, moi mili. Lenistwo.Najłatwiej jest odesłać dziecko do innej instytucji.

*nie chodzi mi o to,aby przez cały dzień siedzieć przy dziecku i uczyć go,uczyć go,uczyć go..

Ale 30 minut dziennie,które są spędzone na zabawie,śmiechu i nauce - to nie jest czas stracony.Zdecydowanie za mało uwagi poświęcamy dzieciom!

*brak motywacji.Powinniśmy rozpalić w dziecku zapał do nauki języka angielskiego.I nie chodzi mi o zdanie,które większość młodzieży nienawidzi- "MASZ SIĘ UCZYĆ!!!"

*nudzimy.Zanudzamy dzieci gramatyką,mówimy flegmatycznie.Po pięciu minutach odstawiamy dziecko do łóżeczka,bo z niewyjaśnionych przyczyn bardzo się zmęczyło.

To powinna być zabawa i śmiech,przyjemność dla Ciebie i dziecka.

*nie dajemy dzieciom samodzielnie myśleć.Sama też mam z tym problemy,np. gdy tłumaczę koleżance z klasy matmę.Znasz odpowiedź,uważasz,że to takie łatwe.A ona co? Jak jakiś baran nic nie mówi,jakby się zacięła.Ale nie jest to dobre! Możemy dać znaki,podpowiedzi itp

Ale nigdy nie myślmy za dziecko.Wbrew pozorom dzieci są bardzo,bardzo,bardzo mądre.Może to ty zbyt głupio im coś wytłumaczyłeś?

*tłumaczymy coś za długo zamiast krótko i zwięźle.Rozumiem,że można długo tłumaczyć dlaczego mówi się np take photos, a nie make photos.Jednocześnie nie możemy się ograniczyć do jednego zdania.W życiu tak to jest,że niczego nie może być za mało czy za dużo.

*za mało PRAKTYKI,za dużo TEORII. Zupełnie jak nauka angielskiego w polskich szkołach.

*ciągłe ( i długie!) powtarzanie bardzo łatwych rzeczy.Podam przykład.Co roku na zajęciach angielskiego w szkole powtarzamy czas Present Simple. Czas banalny jak nawet nie wiem co! Nie ma chyba prostszego czasu.Ale żeby 45 minut marnować na coroczne powtórzenie i wykonanie paru zadań?! Ludzie,zlitujcie się,to są kpiny.Zauważyłam,że od tego ciągłego powtarzania moim koleżankom zaczęły się mylić te czasy...

*brak systematyczności. Nie ma systematyczności? Czary-mary hokus-pokus,wiedza znika z naszych oczu!

*za mało filmów,obrazów i charakterystycznych dźwięków.Sucha teoria i wykonanie paru zadań z pewnością nie wystarczy.Dzieci,zresztą każdy człowiek podczas nauki kieruje się emocjami.A duże emocje wzbudzają w nas filmy,śmieszne obrazki,muzyka,która łatwo wpada do ucha.

Trochę dużo tych błędów.. Oczywiście nie mam zamiaru wytykać czyichś metod nauczania i nie uważam,że wszyscy popełniają takie błędy.Patrzę obiektywnie.

CO MOŻEMY ROBIĆ?

Możemy,a nawet powinniśmy wiele wkładać w edukację naszych dzieci języków obcych

Małe dziecko ma wprost rewelacyjną pamięć! Dlaczego niby ma ono w wieku 7 lat nie znać na tyle angielskiego,aby bez problemu rozmawiać z Amerykaninem?Dlaczego w wieku tych 7lat ma ono nie być lepsze od jakiejś marnej anglistki z papierkiem ukończenia studiów. No dlaczego?

Możemy mieć indywidualne 30-minutowe lekcje z naszym dzieckiem,ale co ważne-codziennie.Dzieci mają świetną pamięć,ale krótką.Róbmy im codziennie 5-10minutową powtórkę.

ĆWICZENIA

SŁUCH

*mówmy do nich po angielsku.Dziecko nawet nie musi kompletnie rozumieć wszystkiego, co do nich mówimy.To ćwiczenie świetnie kształtuje akcent.

*czytaj im bajki po angielsku,tłumacz słowo po słowie.Najlepsze są takie z obrazkami ;d

*śpiewajcie razem wesołe piosenki,np.

*oglądajcie filmy,a raczej bajeczki po angielsku.Polecam bajeczki takie jak Barney,

bugs bunny itp

*Mama z tatą mogą odegrać jakąś scenkę,hihi

MÓWIENIE

*zadawaj dziecku proste pytania, z czasem dochodź do  coraz trudniejszych i trudniejszych. Nie zmuszaj dziecko do mówienia,ale namawiaj,to zasadnicza różnica

*niech powtarza za tobą każde słowo, a potem zapisuje je kolorowo na kartce i rysuje do tego jakiś obrazek

*niech stworzy ono jakąś scenkę z wykorzystaniem z któregoś z dialogów

*rozmawiaj z nim w j angielskim!Najprostszy i najefektywniejszy sposób! Twórzcie przedstawienia

*rzucajcie maskotką-kto jej nie złapie-ten tłumaczy słówko

SŁOWNICTWO

metody:

*słowa-spinacze

*naśladuj głosy zwierząt-a dziecko niech odgaduje jakie to zwierzę

*załóż dziecku opaskę na oczy i częstuj owocami,a niech ono odpowiada jaki to owoc

Mamy jakiś dowolny angielski wyraz,dajmy na to goose,które brzmi jak guz,guz np. na głowie.

Razem z dzieckiem wyobrażaj sobie jak wygląda gęś (goose) z guzem na głowie.Na tej zasadzie działa ta metoda.Znajdujemy wyraz,który bardzo podobnie brzmi do polskiego,spinamy z tym słowem,łączymy te dwa elementy.

*kolorowanki angielskie-rysujecie św Mikołaja,u góry podpisujecie na środku Santa Claus

*do lodówki za pomocą magnesu mocujesz kartki z rysunkiem pewnej rzeczy,np zwierzątka i u góry jego nazwę po angielsku

*pytanie się ze słówek-takie,tradycyjne

*nauka przysłów-również przydatna rzecz

PISANIE

*poprawianie po liniach

*pisanie krótkich listów,np do cioci ze Stanów.Jeśli takowej nie posiadamy-piszmy do jakiejkolwiek osoby,ważne,żeby było to po angielsku.O,jeszcze jest św Mikołaj,wyślijmy do niego list,taaak!

CZYTANIE

Jeśli dziecko już umie czytać-niech uczy się czytać również po ang.

SZYBKIE MÓWIENIE

*śpiewanie piosenek

*starajcie się mówić jak najszybciej

GRAMATYKA

*czy Ciebie rodzice uczyli gramatyki polskiej? Najlepiej na podstawie przykładów zilustrować kiedy i dlaczego używamy danego czasu itp

 


 


Dlaczego małe dzieci, a nawet niemowlęta, powinny się uczyć angielskiego?
Badania dowiodły, że mózg człowieka osiąga pełny rozwój przed siódmym rokiem życia. W pierwszych sześciu latach przyswajamy mnóstwo faktów oraz informacji, które następnie przechowujemy w pamięci. Na rozwój mózgu dziecka można wpłynąć poprzez dostarczanie mu odpowiednich informacji. Proces przyswajania języka jest niezwykle złożony, a mimo to dziecko bez trudu opanowuje jeden bądź więcej języków przed ukończeniem trzeciego roku życia, a nawet wcześniej. Uczenie się języka obcego we wczesnym wieku rozwija drogi w korze słuchowej mózgu dziecka i silnie stymuluje rozwój ogólnej inteligencji, wpływa też bardzo korzystnie na dzieci opóźnione w rozwoju oraz dzieci autystyczne. Im młodsze dziecko, tym łatwiej i bardziej naturalnie przychodzi mu przyswajanie języka obcego. Z wiekiem coraz trudniej o dobry akcent, poprawność gramatyczną oraz swobodę posługiwania się językiem właściwą jego rodzimym użytkownikom. Nauka angielskiego we wczesnych latach dzieciństwa sprawi, że dziecko polubi ten język. Łatwiej też będzie mu odnieść sukces podczas szkolnych lekcji angielskiego. Uczenie się angielskiego metodą Helen Doron to wielka przyjemność dla dziecka - przygoda dająca ogromną radość. Radość ta może też stać się udziałem rodziców, którzy obserwują postępy swoich pociech, a ze swymi najmłodszymi latoroślami czynnie uczestniczą w zajęciach!

Czy uczenie niemowląt języka obcego ma w ogóle sens? Przecież one jeszcze nie potrafią mówić nawet własnym językiem ojczystym?
Oczywiście, że ma sens! Niemowlę, które słyszy dwa języki, będzie wzrastało rozumiejąc je oba. Zdarza się, że niemowlę wzrasta słysząc trzy lub cztery języki wokół siebie i rozumie je wszystkie. Doświadczenie pokazuje, że rozróznianie języków nie sprawia dzieciom trudności. Uczenie się różnych języków we wczesnym wieku zwieksza zdolności umysłowe dziecka.

powyższy tekst z tego źródła

____________________________________________________________

Dużo tekstu mi się napisało,ojojoj..Jeśli przeczytałeś chociaż 5 linijek w ramach nagrody możesz pośpiewać sobie tą piosenkę.Ja już pękam ze śmiechu :D

Podzielcie się ze mną swoimi opiniamy: czy uważacie,że już od małego powinniśmy uczyć małych dzieci j angielskiego? Czy sami uczycie swoich dzieci? Może macie jakieś swoje sposoby?

Mam nadzieję,że notka pomogła:>

środa, 28 października 2009, bianka96

Komentarze
2010/06/28 12:03:06
A czy wykorzystywanie takich książeczek jak "Angielski z Maksem" to dobry pomysł. One są dla trzylatków, oparte głównie na rysunkach, malowankach, mają jakieś płyty w komplecie.Może znacie jaszcze jakieś inne tytuły w tym stylu